
W czasie spotkań autorskich dzieciaki pytają, czemu wybrałam taki zawód. Odpowiadam ze śmiechem, że nie miałam wyboru. Pochodzę z pisarskiej rodziny: poetami i pisarzami są moi rodzice, dziadek i pradziadek. Spędziłam dzieciństwo w redakcjach, bibliotekach i antykwariatach, „papierowe przyjaciółki” towarzyszą mi od urodzenia. Zawsze było ich pełno w moich kieszeniach, torbach, pod poduszką i pod choinką…
Przysięgam – chciałam zostać weterynarzem! Ale mając piętnaście lat wydałam pierwszą książkę i od tamtej pory ciągle coś piszę i wydaję. Ponad sto pięćdziesiąt książek i książeczek tłoczy się na moich półkach z egzemplarzami autorskimi – niektóre napisane wspólnie z mamą, Danutą Wawiłow. Są wśród nich wiersze, bajki, przekłady i autorskie wersje opowieści ludowych.
Dzieci pytają, jak znosi to moja rodzina. Odpowiadam, że bardzo dobrze.
W końcu mój syn, Kuba, również wymyśla śmieszne historie i wiersze, a mąż jest malarzem i ilustruje… książki!